Jestem nowy. Poświęć mi więcej uwagi.

Categories Case studies0 Comments

Bycie “nowym” jest trudne.

Często zdarzało mi się słyszeć: Ten Nowy to ma jednak ciężko. Nie dość, że za bardzo nie ogarnia, to powierzyli mu jeszcze czarną robotę.

Albo: Daj to Nowemu, niech sobie ogarnie.

Rzucanie na głęboką wodę czasem się sprawdza i czasem ma też swoje uzasadnienie.

Są tacy, co z wody wyjdą – mokrzy co prawda i przestraszeni, ale za to z jaką satysfakcją! Lęki udało się przemóc i zrobić coś naprawdę wielkiego.

Są jednak i tacy, co na dno pójdą…


Przyszedł Nowy do firmy.

Na staż. Wielu rzeczy miał się nauczyć. Wsparciem też miał być – dla działu marketingu. Na rozmowie wykazał dużo entuzjazmu, zapału i chęci. Przyjęto go. Pracę miał rozpocząć od poniedziałku. To, co nowe przeważnie robi się od poniedziałku.

Przyszedł. Z uśmiechem na twarzy. Przywitano go również z uśmiechem. Coś jednak nie zagrało. Przedstawiono go reszcie zespołu. Ale na szybko. Pozostałych działów nie zdążył już poznać.

Posadzono przed komputerem. Mail powitalny był, owszem. Pod zwrotem “Witaj w drużynie”, dość długa wiadomość. A w niej lista zadań. Z dopiskiem: “W razie czego, pytaj śmiało”. O śmiałości Nowy nawet nie pomyślał. Nie należał do osób bardzo otwartych i odważnych zarazem. Było mu ciężko. Pozostawiony sam sobie czuł się nieswojo. Chciał zwrócić się kilka razy z pytaniem o pomoc, błędnie wodząc oczyma po open spejsie. Swoją drogą, pierwszy raz miał okazję pracować w takich warunkach. Trzeba było się przyzwyczaić. Nie pamiętał jednak, który to Michał, a mail mówił, że Michał utworzy mu konto na specjalnej platformie.

Pod koniec dnia było już lepiej. Zadania z maila udało się wykonać. Nie idealnie, ale nikt ideału nie oczekiwał. Problem z tym, że nie było rozmowy. Ani o planach na najbliższe dni ani o zakresie obowiązków. Maile po prostu spadały. Kolejne zadania. Nie do końca zrozumiałe, często delegowane na szybko, bo w firmie wszystko działo się szybko. Nowy z czasem miał więcej pytań. Chaos trochę mu jednak przeszkadzał.

W zespole “po cichu” mówiono: Nie ogarnia, jego problem.

Stop. To nie jest jego problem.

baner poznaj narzedzie rewolucja hr
Nowy spodziewał się nieco innego przyjęcia i miał do tego pełne prawo. Nie to, żeby zaraz nadskakiwać nad nim i poświęcać mu każdą wolną chwilę. Ale żeby troszkę się nim zaopiekować, dokładnie przedstawić innym i wdrożyć w codzienne obowiązki.

Nowemu trzeba dać więcej. Nad Nowym trzeba się bardziej skupić.

Czego zabrakło? Duszy trochę zabrakło. Przydałby się więc może taki dobry duszek, co poprowadzi i czuwać będzie w tym ważnym dniu. Zabrakło porządku.

Nowy został w firmie. Kiedy już trochę się zadomowił, powiedział o swoich wrażeniach z pierwszych dni w pracy. To skłoniło firmę do przemyśleń. Postanowiono więcej uwagi poświęcać Nowym. Służyć miał temu profesjonalny onboarding, którego wdrożenie trochę zajęło. Pierwszym krokiem, jaki zdecydowano się zrobić, był podręcznik onboardingowy. Szybko okazało się, że od tego warto zacząć. W podręczniku zawarto wszystkie kluczowe dla nowego pracownika informacje. Dzięki temu wiedział w jakiej sprawie może zwrócić się do poszczególnych osób w firmie, jakie panują w niej zasady, a także jaki jest dokładny zakres jego obowiązków i przyszłe możliwości kariery. Podręcznik napisany był luźnym językiem. Postawiono też na nieco humorystyczne podejście, a to pozwalało na rozluźnienie atmosfery i obniżenie stresu.  

Umiejętne wdrażanie nowego pracownika jest ważne. Samo się nie zrobi. I nawet jeśli Nowy sam wszystko ogarnie i do wielu rzeczy również dojdzie samodzielnie, pierwsze chwile w pracy pozostaną z nim na zawsze. Ja je pamiętam. A Ty?

Ewelina Stachowiak
Marketing Team Leader
www.hrtools.pl

Baner rewolucje hr hr tools

Podręcznik onboardingowy jest dobrym rozwiązaniem w każdej firmie. Nawet jeśli nowa osoba będzie miała swojego przewodnika, to nie będzie w stanie zapamiętać wszystkich informacji. A tak – zawsze może zajrzeć i przypomnieć sobie „jak to tutaj działa”. Nasi klienci stawiają głównie na pokazanie procedur, które obowiązują w całej firmie. Działy i ich zadania są opisywane w mniejszym stopniu. Zdarza się za to, że robimy dodatkowe podręczniki dla konkretnego działu w przedsiębiorstwie. Najważniejsze jednak jest indywidualne podejście. W końcu każda organizacja jest inna – wyjaśnia Joannna Olszewska, Project Team Leader w Conture.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *