Czasami jedna sekunda wystarczy, żeby zabłysnąć. To musi być jednak TA sekunda. I TEN człowiek.

Categories Case studies1 Comment

Rozmowa kwalifikacyjna. Tu ważą się losy. Przeważnie kilka minut wystarczy, żeby wiedzieć, czy to ten człowiek. Niekiedy wystarczy nawet sekunda. To musi być jednak TA sekunda. I nagle pojawia się błysk. Błyszczy kandydat, uwagę też zwraca błysk w oku rekrutera.

Bywa jednak i tak, że to NIE TEN człowiek. I o tym też może zadecydować sekunda. Bo niby CV w największym porządku. Ale osobowość nie taka. Nie na to stanowisko i nie w tym zespole. Rozmowę trzeba jednak poprowadzić do końca.

Żeby TEN człowiek mógł zabłysnąć, trzeba mu dać TĘ sekundę. Nie zawsze jest taka sposobność. Z setek nadesłanych aplikacji, jakieś trzeba przecież wybrać. Z reguły więc na rozmowę zapraszamy tych, których CV prezentuje się obiecująco. O osobowości nie wiemy jeszcze nic. Dopiero rozmowa ma nam ją ukazać.

Ci z dobrym CV dostają więc swoją sekundę.
Nie zawsze zostaje ona umiejętnie wykorzystana. Nie zawsze okazuje się, że to TEN kandydat.

Selekcja CV, umawianie spotkań rekrutacyjnych, przeprowadzanie rozmów z kandydatami – wszystko to zajmuje mnóstwo czasu. A efekty? Bywa różnie.

Z życia wzięte…

Pani Małgorzata zasiliła młode grono Działu Rekrutacji w jednej z warszawskich firm. Była osobą niezwykle ambitną i pełną energii, a nową pracę traktowała jako olbrzymie wyzwanie. Ta zmiana była jej potrzebna. W poprzedniej pracy spędziła 4 lata. Przyszedł moment, kiedy uznała, że czas iść dalej. I zrobić coś więcej.

W nowej firmie powierzono jej bardzo ciekawy projekt. Miała zająć się rekrutacją na stanowisko Specjalisty ds. Public Relations. Szukano osoby odpowiedzialnej za przygotowywanie materiałów prasowych, udzielanie wywiadów i organizowanie konferencji prasowych. W rubryce “Oczekiwania” znalazły się między innymi: otwartość, łatwość nawiązywania kontaktów, “lekkość pióra”, elokwencja, kreatywność, umiejętność swobodnego formułowania myśli i redagowania tekstów, doskonała prezentacja, czy wysoka odporność na stres.

Pani Małgorzata stanęła więc przed sporym wyzwaniem. Chciała zabłysnąć. Największym wyzwaniem okazała się jednak konieczność skorzystania z nowego narzędzia rekrutacyjnego, z którym Pani Małgorzata nie spotkała się do tej pory. A  jak się potem okazało, w nowej firmie korzystanie z tego narzędzia było na porządku dziennym.

Wideorekrutacja.

Pani Małgorzata nie miała oporów. Zastanawiała się raczej nad sensem wykorzystania tego narzędzia. Do końca nie potrafiła zrozumieć, dlaczego tak duży nacisk kładzie się na stosowanie wideorekrutacji w nowej firmie. Już pierwszy projekt rekrutacyjny, który mogła w niej realizować, pozwolił jej wiele zrozumieć.

W ogłoszeniu znajdował się link do wideorekrutacji. Na kandydata czekało więc nagranie z pytaniami przygotowanymi specjalnie pod to stanowisko. Aplikowało 50 kandydatów. Ich zadaniem było nagranie swoich odpowiedzi. Każde zapisane nagranie trafiało potem do Pani Małgorzaty. Po ich obejrzeniu miała zdecydować, z kim chce się spotkać osobiście.

Pani Małgorzata zaczęła przeglądać nagrania. Wielkie to było zaskoczenie. Obejrzenie 50 nagrań okazało się znacznie krótsze, niż standardowy proces, który realizowała do tej pory. Najpierw była przecież selekcja CV, następnie trzeba było umówić spotkania i przeprowadzić pierwsze rozmowy. A na pierwszej rozmowie nie kończyło się chyba nigdy. Bywało i tak, że kandydaci nie przychodzili na umówione wcześniej spotkania. Cały proces wydłużał się niesamowicie.

Wideorekrutacja rozwiązała wiele problemów. Kluczowe kompetencje można było sprawdzić zdalnie. Tu osobowość liczyła się bardzo. Kandydat miał swoją sekundę – mógł zaprezentować się najlepiej, jak tylko potrafił. Jeśli już na samym początku nie spełnił podstawowych kryteriów, wystarczyło wyłączyć nagranie i przejść do oglądania następnego materiału.  “Sekundę” dostali więc wszyscy. Nie tylko ci, których CV wyglądało obiecująco. Wszyscy, którzy zechcieli zaprezentować się na nagraniu. Na rozmowę zaproszono 3 kandydatów, którzy wypadli najlepiej. W ostatecznej “rozgrywce” zwyciężył Pan Wojciech, dziś dumny Specjalista ds. PR.

Dla Pani Małgorzaty była to bardzo ważna lekcja. Bo jak sama później przyznała, CV Pana Wojtka nie przemawiało do niej tak, jak powinno. Bywały życiorysy bardziej bujne, bo i doświadczenie ludzi było większe. Gdyby miała zapraszać kandydatów na rozmowy, jedynie na podstawie przesłanych przez nich dokumentów, Pan Wojtek zostałby pominięty.

Stało się inaczej.

Tak miało być. To miał być TEN Pan Wojtek i jego sekunda.

poznaj narzędzie

Ewelina Stachowiak
Marketing Team Leader
www.hrtools.pl

1 Komentarz do “Czasami jedna sekunda wystarczy, żeby zabłysnąć. To musi być jednak TA sekunda. I TEN człowiek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *