Asertywność nie jest zła. To umiejętność. I sztuka. Czy można nauczyć się jej za pomocą grywalizacji?

Categories Case studies0 Comments

Pokaż mi człowieka, który nie ma problemu z asertywnością. Chętnie mu pogratuluję.

Tak powiedziała Pani Daria do swojej manager podczas rozmowy podsumowującej. Rzecz rozchodziła się o to, że przez jej brak asertywności zawaliła robotę. Nie wykonała jej do końca. Nie tak, jak należy.

Pani Daria z problemem asertywności zmagała się od zawsze. I wiedziała doskonale, że problem ten dotyczy wielu z nas. Tylko, że tym razem dał jej naprawdę w kość. I nie chodziło jedynie o to, że pani manager była niezadowolona, a rozmowa nie obfitowała w same pochwały. Pani Daria nie lubiła po prostu zadań nie wykonywać. A już na pewno nie takich, których podejmowała się sama. W dodatku z wielką chęcią. I z zapałem.

Jak to zwykle na rozmowie podsumowującej bywa (mam nadzieję, że u Was też tak jest – bo być powinno) zapytano Panią Darię o powód niewykonania zadania. Bez nagany. Bez pretensji. To miała być przecież rozmowa. Szczera. Nie monolog – przełożonego.

Pani Daria zaczęła więc mówić.

Jak było naprawdę?

Ostatni dzień przed długo wyczekiwanym urlopem. Wszystko zaplanowane. Nie tylko w kwestii wycieczkowych wojaży. Pani Daria to jedna z tych, co lubią mieć wszystko uporządkowane, zwłaszcza w pracy. Czas przed urlopem zawsze jest intensywny, tym bardziej, że trzeba było zorganizować pracę dla swojego zespołu na całe dwa tygodnie. Harmonogram zadań przygotowany. Wszystko dopięte na ostatni guzik. W ten ostatni dzień przed urlopem miały być zadania ulubione – co by z dobrą aurą wejść w tak długo wyczekiwany czas.

Jednego zadania nie udało się wykonać do końca, ponieważ nagle pojawił się nowy temat. Koleżanka Pani Darii poprosiła o pomoc w równie ważnej dla niej sprawie. A Pani Daria nie potrafiła odmówić. Chyba nawet odruchowo się zgodziła. Lubiły się przecież. I mimo, że Pani Daria wiedziała, iż to ta sytuacja, w której nie powinna się godzić, uległa. Pojawił się strach, że może to wpłynąć negatywnie na ich relacje.

Pomogła więc. A skutek tego już znacie. Po rozmowie podsumowującej stała się jednak rzecz dobra. Tak się złożyło, że mniej więcej w tym samym czasie w firmie Pani Darii wdrożono narzędzie, jakim jest grywalizacja. Kiedy dowiedziała się, że jest coś takiego, jak elektroniczna gra symulacyjna w temacie asertywnej odmowy, od razu zgłosiła się na ochotnika. Była też pierwszą osobą w firmie, której umożliwiono skorzystanie z tego rodzaju gry szkoleniowej.

Gra pozwala na zmierzenie się z realną sytuacją problemową. Wcielasz się więc w konkretną postać i podejmujesz decyzje, jak w życiu codziennym. W przypadku Pani Darii sytuacja idealnie odzwierciedlała to, co wydarzyło się dzień przed urlopem. I niby wszystko było wiadome. Trzeba było przecież odmówić tym razem. Okazało się, że na odmowie asertywność się nie kończy. Na samym początku gry Pani Daria została zapoznana z typowym schematem asertywnego komunikowania odmowy. Później okazało się, że w kolejnych etapach prowadzenia rozmowy z jej wirtualną koleżanką popełniała podstawowe błędy, o których nawet nie miała pojęcia. Jej zadaniem było stanowcze, jednoznaczne odmówienie udzielenia pomocy, z zachowaniem szacunku oraz pozytywnych i konstruktywnych relacji. Przy tym konieczne było zachowanie zdecydowania i zrozumienia.

Pani Daria przechodziła tę grę pięć razy. Bo celem gry szkoleniowej jest spełnienie określonych parametrów stanowiących wyzwanie. Jak nie spełnisz, grasz od nowa. Tym samym wyrabiasz swego rodzaju nawyk postępowania. Z każdym kolejnym razem pamiętasz już, jaką postawę należy przyjąć w danej sytuacji. Każdy etap gry poprzedzony jest poradą ekspercką, a podjęte przez Ciebie działanie zawsze wiąże się z informacją zwrotną na temat trafności decyzji. Po ukończonej grze otrzymujesz raport, który wskazuje liczbę popełnionych błędów na każdym etapie rozwiązywania sytuacji problemowej. Gra pozwala na przetestowanie różnych scenariuszy rozwiązania danej sytuacji problemowej. Złe wybory skutkują tym, że fabuła tej sytuacji nie prowadzi do szczęśliwego zakończenia. Grę należy wtedy powtórzyć.

Czy Pani Daria nauczyła się czegoś?

Oczywiście. Tym bardziej, że ceni sobie innowacyjne podejście do procesów szkoleniowych. Powtarzanie gry nie przynosiło zmęczenia, ponieważ każdy nowy wybór dawał dalsze wskazówki oraz sugestie. Z każdym kolejnym podejściem do gry Pani Daria wzmacniała swoją postawę asertywną.

A jak jest dzisiaj?

Pani Daria nie mówi, że nie jest to trudne. Wręcz przeciwnie. Zawsze, kiedy ma się zmierzyć z sytuacją wymagającą asertywności, pojawia się stres. I kilka sekund zwątpienia, czy aby na pewno powinna odmówić. Czasem jednak trzeba. Poza tym, zawsze pod ręką ma raport ze szkolenia, a w nim jasno sprecyzowane zasady, jaką postawę należy przyjąć w takich sytuacjach.
Wtedy w głowie powtarza:
pamiętaj, żeby wysłuchać do końca, nie przerywaj, bądź stanowcza i przedstaw swoje stanowisko. Zachowaj szacunek.
Zazwyczaj się udaje. I dziś Pani Daria wie już, że ma prawo do odmowy. Asertywność nie jest przecież zła.

Nasza komunikacja interpersonalna wymaga formułowania przemyślanych komunikatów – dodatkowo wyrażonych w odpowiedni sposób. Problem polega na tym, że jak już z kimś rozmawiamy, to nie ma czasu na dogłębne przemyślenie wszystkich aspektów komunikatu, który chcemy sformułować. W realnej rozmowie nie ma na to czasu i wszystko po prostu zbyt szybko się dzieje. Kiedy jesteśmy na szkoleniu z komunikacji, to wszystko wydaje się takie proste i logiczne. Nie jest to dla nas wiedza tajemna, rozumiemy treści i ich niuanse. Jednak jak pokazuje życie, to wcale nie oznacza, że mamy umiejętności komunikacyjne. Konwersja naszej wiedzy na umiejętności wymaga wielu godzin ćwiczeń realnych komunikatów w realnych sytuacjach problemowych.

Co zrobić w sytuacji, gdy mamy poczucie, że kolejne szkolenie teoretyczne nie ma sensu, a realne sytuacje życiowe są zbyt trudne, aby skupić się w nich na wszystkich aspektach komunikacyjnych? Ogniwem pośrednim między szkoleniem, a życiem może być gra symulacyjna. Takie gry tworzone są w oparciu o realne sytuacje problemowe, realne dialogi i realne profile osobowościowe osób w nich występujących. Mają jednak tę zaletę, że grę możemy zatrzymać, aby się zastanowić, czy przemyśleć różnicę w różnych formach komunikatu, dostrzec różnice między komunikatami i wyobrazić sobie potencjalną reakcję rozmówcy. Dodatkowo zazwyczaj mamy odpowiedź zwrotną, która jest swoistym komentarzem eksperta do naszych decyzji komunikacyjnych. Niewątpliwą zaletą takiej formuły nauki komunikacji jest również to, że podejmując decyzje komunikacyjne i  testując różne rozwiązania, możemy odczuć ich realne konsekwencje właśnie w grze, a nie w realnym życiu. Uczenie się komunikacji tylko w realnym życiu może okazać się dla nas bardzo bolesną strategią – wyjaśnia Paweł Rut, twórca systemu Skillgen. 

 

Jeżeli chcesz poznać narzędzie, skontaktuj się z nami – chętnie o nim opowiemy.

Więcej szczegółów znajdziesz tutaj:

poznaj narzędzie

Ewelina Stachowiak
Marketing Team Leader
www.hrtools.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *