Znów nie przyszedł na rozmowę.

Categories Artykuły0 Comments

Oczami drugiej strony.

Anna, 38 lat, Rekruter. Pracuje w międzynarodowej korporacji w Warszawie. Największą radość sprawia jej praca z ludźmi. Niestety ostatnim czasem zmaga się z problemem niedoboru kandydatów. Prowadzi projekty rekrutacyjne, które są czasochłonne i sprawiają dużo trudności.

7.06.2016r.

Godzina 8:50

No dobrze. CV mam, list motywacyjny mam, wszystko przeczytałam, zaznaczyłam na kartce, o co chcę dopytać. Oby w końcu się udało! Już mam dosyć szukania osoby na to stanowisko, szef milion razy pytał mnie, kiedy w końcu się uda. Czy on myśli, że to takie proste?! Ale ten kandydat wydaje się być idealny, musimy się dogadać! Jeszcze chwila i wszystko będzie jasne.

Godzina 9:00

Zazwyczaj kandydaci przychodzą wcześniej. Ten nie.

Godzina 9:15

Na zegarku po dziewiątej, telefon milczy. Świetnie! Historia się powtarza, znowu jakiś problem. Ciekawe, co tym razem usłyszę. Korki, autobus nie przyjechał, zaspałem, w sumie to już nie jestem zainteresowany… Znam to już na pamięć. No ale kto wie, może tym razem będzie coś oryginalnego.

Godzina 9:27

Cisza. Może coś naprawdę się stało?

Godzina 9:35

Nie przyszedł i już nie przyjdzie. Szósty kandydat w tym miesiącu. O co im chodzi? Wczoraj wysłałam maila z potwierdzeniem spotkania i potwierdził. Widać, jak im wszystkim zależy na pracy. Nie znoszę takich niespodzianek. Mógł zadzwonić. Przecież to tylko chwila, a ja miałabym informację zwrotną.

To jakaś plaga. W każdym procesie rekrutacyjnym przynajmniej jedna osoba nie pojawia się na spotkaniu. Spotkaniu, które wcześniej potwierdza! Pięćdziesiąt przeanalizowanych CV, dwadzieścia wykonanych telefonów, pięć umówionych spotkań, a na końcu… trzy zrealizowane spotkania! Najgorszy jest brak informacji o tym, co się stało. Nawet nie wiedzą, jakie to frustrujące, kiedy ciągle trzeba czekać…

Już widzę minę szefa. No i jego słowa oczywiście: “Pani Aniu, ile jeszcze mam czekać na pracownika? Przecież to należy do Pani obowiązków, żeby w końcu go znaleźć.” Naprawdę, jakbym o tym nie wiedziała.

Ale co mam zrobić? Rynek się zmienił, każdy to widzi. Dopasowany kandydat jest na wagę złota, trzeba szukać go z lupą w ręku. Ale przełożeni i klienci wymagają coraz więcej – w zaledwie kilka dni chcieliby pięciu kandydatów gotowych do zatrudnienia. Analiza CV, rozmowy telefoniczne, to wszystko wymaga bardzo dużo czasu! Nie mogę tak dalej pracować i bezczynnie czekać na kandydatów. Sama muszę znaleźć rozwiązanie tego problemu, bo inaczej długo tu nie popracuję.

Znów nie przyszedł na rozmowę.

Karol, 27 lat. Z wykształcenia inżynier. Swoją karierę zawodową rozpoczął od odbywania praktyk i staży w warszawskich firmach, dzięki którym zdobył doświadczenie i nauczył się wielu, przydatnych rzeczy. W ubiegłym miesiącu zakończył współpracę z jedną z nich i szuka dla siebie nowego zajęcia.

Dzień wcześniej, 6.06.2016r.

Odbiera telefon

  • No cześć! Jutro 09:00? Wiesz co, mam o tej godzinie rozmowę o pracę. W tej firmie, co Ci pisałem. Trzymaj kciuki! Czekam tylko na maila z potwierdzeniem miejsca. O, czekaj! Chyba mam! Odpiszę i zadzwonię później.

Hmm. Skądś znam ten adres. Tomek mieszka niedaleko. Ale coś jeszcze kojarzę. 23/1? Sprawdzę to w Google.

No tak, zgadza się. Już tam byłem za czasów studiów. Starałem się wtedy o staż na trzecim roku. Nadal mają siedzibę w tym samym miejscu. To miało być coś! Każdy chciał się tam dostać. Jeżeli dobrze pamiętam to nie zadzwonili do mnie po spotkaniu. Zdziwiłem się – wielka firma, centrum miasta, prestiż… “Tak tak, oddzwonimy do Pana.” Jasne. Widać, jacy profesjonaliści. Pamiętam, jakie to uczucie, kiedy kilka tygodni czekałem na jakąkolwiek odpowiedź. Mogli zadzwonić. Przecież to tylko chwila, a ja miałbym informację zwrotną. No, ale nie. Zdążyli pokazać, jak traktują swoich przyszłych pracowników.  Ich problem.

Wyciąga telefon z kieszeni

– Cześć! Wiesz co? Jednak ta 09:00 pasuje. Spotykamy się w centrum? Ok!

Jakie jest Twoje zdanie na temat zachowania kandydatów i rekruterów? Czy masz własne doświadczenia w tym zakresie?

A może wiesz jak pomóc by Pani Anna już nigdy nie musiała martwić się taką sytuacją, a Pan Karol nie czekał na informacje zwrotną bez końca?

Zachęcamy do dyskusji na LinkedIN pod tym linkiem: Rewolucja HR  lub w komentarzach pod tekstem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *